|
<< strona 1 |
| |

DZIEŃ PAPIESKI W SP12 |
|


W dniu 16 października 2008 roku dla uczczenia XXX rocznicy wyboru
Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową i VIII Dnia Papieskiego w
Szkole Podstawowej Nr 12 im. Jerzego Kukuczki w Jastrzębiu
Zdroju przygotowując m. in. akademię…, miałam przyjemność
współpracować z najlepszymi artystami w naszej szkole, tj.:
recytatorami, Zespołem Wokalnym „Wiolinki” i z Wami dziewczynki,
które należycie do przepięknego Dziecięcego Zespołu Tanecznego
„ZEZ”, który prowadzi Wasza wspaniała Pani Grażynka
Gregorczyk. Dziękuję Wam za trud włożony w przygotowanie
koncertu, który uświetnił tak uroczysty dzień obchodzony w
naszej szkole. Jesteście niesamowite i niepowtarzalne!
Jak wiecie, gościem honorowym uroczystości była Pani Maria Pawica z
d. Wojtyła, Ojciec Pani Marii – Franciszek Wojtyła był
bliskim kuzynem Karola Wojtyły, późniejszego Papieża.
Towarzyszyli jej córka Janina Dzikowska z mężem Bogdanem
oraz wnuczka Aneta Kasperek z mężem Grzegorzem (rodzice
Oli – uczennicy kl. IV b z naszej szkoły). Swoją obecnością
rangę obchodów podkreślili również: Prezydent Miasta Jastrzębie
Zdrój Marian Janecki, Radna Rady Miasta Jastrzębie Zdrój
Joanna Żmudzińska, Dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury
Janusz Jurczak, pracownik Biura Posła na Sejm RP Krzysztofa
Gadowskiego - Żaneta Knapczyk , Proboszczowie
Jastrzębskich Parafii: M.B. Częstochowskiej - Ks. Antoni
Stefański, N.M. Matki Kościoła- Ks. Prałat Marek Szkudło,
Najświętszego Serca Pana Jezusa - Ks. Dziekan Antoni Pudlik.
Tego dnia odwiedzili nas także dziennikarze i operatorzy TV
Kanon i TVT. Wszyscy byli pod wrażeniem udanego, przepięknego
występu.
Chcę Wam jeszcze przypomnieć, że byłyście bardzo ciepło wspominane przez
Dyrekcję, Grono Pedagogiczne i gimnazjalistów z Gimnazjum Nr 6
mieszczącym się w Zespole Szkół Nr 1 w Jastrzębiu Zdroju, kiedy
to byłyście zaproszone wraz z pozostałymi artystami naszej
szkoły z Koncertem poświęconym Wielkiemu Polakowi, którym był
Jan Paweł II w dniu 30 października br.
Gratuluję Wam wspaniałych osiągnięć i życzę dalszych sukcesów.
Jesteście naszą dumą i chlubą.
mgr Anna Sacewicz
|
| |

KRAKÓW |
|
W dniach 7 -12 września odbył się w Krakowie, Katowicach i
Sosnowcu 21 WORLD MINING CONGRESS & EXPO 2008.

Dla uświetnienia uroczystości dnia 8.09.2008r. do Krakowa
zaproszono 11 najlepszych orkiestr górniczych wraz z mażoretkami.
Rozpierała nas duma, że wśród najlepszych znalazła się nasza
orkiestra i my. Wczesnym rankiem – bo już o 5.00 rano
wyjechałyśmy do Krakowa. Obiecałyśmy sobie, że pośpimy w
autokarze, ale emocje związane z koncertem nie pozwalały nam
zasnąć. Na miejscu byłyśmy o godz. 8.00 i już pół godziny
później mieliśmy próbę generalną.

Po pracowitej próbie wszyscy zostaliśmy zaproszeni na grila.
Garderobę miałyśmy w autokarze, więc z przebraniem nie było
problemów. W południe rozpoczęła się parada uliczna, której
finałem był koncert na krakowskim rynku.

Pięknie brzmiała muzyka w wykonaniu 11 orkiestr, a my miałyśmy
wrażenie, że dostałyśmy skrzydeł. Po obiedzie poszłyśmy zwiedzać
Kraków – trzeba było odpocząć i zrelaksować się przed wieczornym
koncertem. Zwiedziłyśmy Kościół Mariacki, Sukiennice,
pospacerowałyśmy wokół Wawelu. Na spacer poszłyśmy ubrane w
nasze służbowe stroje, więc wśród Krakowian wzbudziłyśmy niemałą
sensację. Ze łzami w oczach rozmawiałyśmy z emerytowaną
nauczycielką, która ponad 30 lat temu była pracownikiem naszej
szkoły.

Atrakcją wieczornej parady było to, że dołączyli do nas
pracownicy AGH i zaproszeni goście. Gości eskortowała policja.
Nam przypadło w udziale prowadzenie całego korowodu, więc za
radiowozami i motorami policyjnymi pierwsza szła nasza koleżanka
Paulina. Mieszkańcy Krakowa przyjęli nas bardzo serdecznie, a
ich gromkie brawa długo rozbijały się o zabytkowe kamienice. Do
Jastrzębia wróciłyśmy po północy z głowami pełnymi wrażeń i
niezapomnianych wspomnień.
Dagmara Krótki
|
| |

MILEJCZYCE |
|

Czerwiec był dla nas bardzo pracowity i muszę przyznać, że nie
mogłyśmy doczekać się upragnionych wakacji. W tym roku szkolnym
byłyśmy już w Hiszpanii i we Francji, więc w wakacje mamy
„labę”. Będziemy miały okazję wypocząć i stęsknić się za sobą.
Dwa dni przed zakończeniem roku szkolnego odwiedził nas pan
Ryszard Wachtarczyk – szef orkiestry KWK „Zofiówka”, a jego
wizyty zazwyczaj zapowiadają jakieś niespodzianki. Tak było i
tym razem. Dowiedziałyśmy się, że wspólnie z orkiestrą
zostałyśmy zaproszone do uświetnienia uroczystości związanych z
Dniem Milejczyc – woj. podlaskie. Ponieważ wyjazd był w połowie
lipca, część z nas musiała zmienić plany wakacyjne, ale czego
się nie robi dla zespołu. Zbiórka była jak zwykle pod
kwiaciarnią. Jeszcze tylko buziaki od rodziców, życzenia
szerokiej drogi od przechodniów i wyjechałyśmy na powitanie
kolejnej przygody.
Podróż minęła szybko i jak zwykle wesoło. Rozpakowanie się i
zakwaterowanie w pokojach to dla nas drobiazg, więc w godzinę
później piłyśmy już herbatkę z siostrą pani Grażyny i jej
rodziną, która przyjechała spotkać się z nami. Dobrze, że
orkiestra zakwaterowana była piętro wyżej, ponieważ oni zawsze
mają kłopoty ze snem i zamiast spać całą noc grają, śpiewają i
bawią się.

Mieszkańcy Milejczyc przyjęli nas bardzo ciepło i serdecznie.
Koncerty podobały się, a brawom nie było końca. Natalka – jedna
z naszych koleżanek, w tej miejscowości ma babcię, więc całe
popołudnie spędziłyśmy w pięknym, bajkowym ogrodzie.

Jedząc lody wspominałyśmy wycieczkę na Grabarkę, gdzie
zwiedziłyśmy cerkiew i piłyśmy święconą wodę. Ze łzami w oczach
żegnałyśmy się z bardzo gościnnymi mieszkańcami Milejczyc.


Będzie to dla nas niezapomniana przygoda. A burza, która
straszyła nas cały dzień, w drodze powrotnej towarzyszyła nam do
samego Jastrzębia.
Paulina Wyszyńska |
| |
 |
| E viva Espania Ole! |
|

Dnia
24.04.2008 roku o godzinie 9.00 Zespół Taneczny „Zez” wyruszył w
swoją kolejną podróż - tym razem do Hiszpanii. Spakowane i
gotowe do „boju”,. wraz z Orkiestrą Dętą KWK „Zofiówka”
wyruszyłyśmy ku nowej przygodzie.
By jak najmilej spędzić długie 30 godzin jazdy, jakie były
przed nami, były karty z Panem Stasiem i „Pisze Pani na
maszynie” zabawa z Panią Basią”, piosenki i aparaty,
słodycze.Czas leciał bardzo szybko, któraś z nas zauważyła
tabliczkę „Germany” – i pierwsza granica za nami. W nocy
przekroczyliśmy granicę francuską.
Długo jechaliśmy przez Francję, ale w taki miłym towarzystwie
nie było czasu na nudy.
W końcu tak długo oczekiwana przez nas tablica …SPANIA.
Niebawem zobaczyliśmy Góry Pireneje, wśród nich ta jedna, jedyna
ośnieżona góra,, która była przez cały czas naszym azymutem.
Każda z nas miała nos przy szybie i w wypatrywała, chociaż
najmniejszego kawałka morza.
Nareszcie! Morze Śródziemne, są Góry Pireneje i nasz piękny
hotel Univers. Wieczorem poszłyśmy na długi spacer wzdłuż morza.
My lubimy podróże !!!
Adrianna Wołtosz


Mieszkałyśmy w pięknym nadmorskim miasteczku – w ROSES i
byłyśmy pod ogromnym wrażeniem tego miejsca. Z jednej strony
góry, z drugiej morze, a przed hotelem ciepły basen. Kąpałyśmy
się i opalałyśmy się każdego dnia, ponieważ koncerty
rozpoczynały się w godzinach wieczornych. Było super. Jeszcze
nigdy nie opalałyśmy się w kwietniu.
Uroczystości związane z karnawałem i kolorową zabawą
odbywały się w miejscowości FIGUERES, na wybrzeżu Costa Brava. W
korowodzie brało udział, osiem orkiestr zagranicznych. Były
orkiestry z Gwatemali, Anglii, Francji, Szwajcarii, Hiszpanii,
Meksyku oraz Nasza i My. Z niektórymi zespołami znałyśmy się z
poprzednich wyjazdów. Każda z nas starała się wypaść jak
najlepiej, bo to i fotoreporterzy i TV hiszpańska i baczne oko
Pani Grażyny.
Po powrocie do Roses w hotelowej restauracji przywitały nas
gorące brawa. Najwięcej oklasków otrzymała Pani Grażyna, bo to
ona wszystkiego nas nauczyła.
W hotelu wieczorem była dyskoteka. Świetnie się bawiliśmy.
Po zabawie, już w pokojach czekałyśmy na spotkanie z Panią
Grażyną. Pani omówiła nasz występ i „dobranoc”.
Marysia Trocha


Mimo wielu obowiązków Pani Grażyna przygotowała dla nas
niespodziankę. Wiedziałyśmy, tylko, że będzie to rejs
katamaranem. Ale co to jest katamaran i co my będziemy tam robić
było tajemnicą. Rano poszłyśmy do portu i czekałyśmy na nasz
tajemniczy pojazd. Okazało się, że jest to wielki dwukadłubowy
statek ze szklanym dnem.
Wypłynęłyśmy w nasz pierwszy rejs. Pan Kapitan na powitanie
powiedział, że nigdy nie miał przyjemności gościć tak małych
tancerek jak my. Pływaliśmy po wszystkich uroczych zatoczkach, a
przez szklane dno oglądałyśmy kolorowe rybki, meduzy i rafę
koralową. Było przepięknie. Pogoda cudowna, opaliłyśmy się na
czekoladowo. Chociaż wiał wiatr nie przeszkadzało nam to,
ponieważ byłyśmy zauroczone widokiem, atmosferą.
Szybkimi krokami zbliżał się wieczór i trzeba było
przygotować się do koncertu, więc jeszcze była kąpiel w basenie
i odjazd do Figueres na koncert.
Tańczyłyśmy na scenie pod gołym niebem. Były gorące brawa.
Myślę, że nasz występ podobał się hiszpańskiej publiczności, a
szczególnie naszym rodakom, którzy przyszli specjalnie dla nas.
To był niezapomniany dzień, a w nocy śniło mi się morze i rejs
katamaranem.
Dagmara Krótki
Ostatnie minuty spędzone w ROSES (tam był nasz hotel), to
smutne spojrzenie na morze, plażę i port.
Dlaczego to, co miłe tak szybko się kończy?” – to pytanie
zadajemy sobie wszystkie. Spakowane walizki i stroje w
autokarze. Trzy klaksony i ruszyłyśmy. Przed nami była długa
droga powrotna. Ale podróż z Firmą Andatur to sama
przyjemność.
Umilaliśmy sobie czas śpiewając, opowiadając żarty, a także
oglądając filmy. Na postojach, aby się trochę rozruszać grałyśmy
w piłkę i oczywiście tańczyłyśmy! Bo to przecież taniec prowadzi
nas na wszystkie wyjazdy! Czas płynął szybko i ani się nie
spostrzegłyśmy, a już witałyśmy się z naszymi rodzicami, którzy
z niecierpliwością nas oczekiwali.
Następnie było pożegnanie z orkiestrą, kierowcami, oraz
innymi uczestnikami naszego wyjazdu, ostatnie uściski i całusy z
Panią Grażyną, niejednej z nas zakręciła się w oku łza.
Pozostały widokówki, oraz niezapomniane wspomnienia i
oczekiwanie na następny wyjazd.
Patrycja. Małolepszy

Szkoda, że czas tak szybko mijał i kolejny wyjazd będzie
należał do wspomnień.. Dobrze, że mamy zdjęcia. Dzięki nim nie
zapomnimy podróży.
Jeszcze dziś, kiedy tylko zamknę oczy słyszę szum fal i czuję
lekki podmuch wiatru na moim policzku.
Marysia Trocha
|
|