NASZA KAPELA
Życzenia dla orkiestry


Mamy wielki zaszczyt i przyjemność prosić Was o przyjęcie gorących gratulacji oraz życzeń osobistego szczęścia z okazji Waszego 40-lecia i zbliżającego się święta Barbórki.
Życzymy Wam wszystkiego co dobre i miłe, co budzi uśmiech i radością napełnia chwile. Niech spełnią się Wasze pragnienia, niech słońce zawsze Wam świeci, przyjmijcie te skromne życzenia od wszystkich tancerek zespołu "ZEZ"
HISTORIA

Ponad 10 lat temu na
swojej artystycznej drodze "Zez” spotkał dużo starszych kolegów-członków
Orkiestry Dętej KWK "Zofiówka” pod batutą Ryszarda Wachtarczyka.
Sądzę, że nikt wówczas nie był w stanie przewidzieć, jakie będą konsekwencje
tego spotkania. Na początku nie potrafiłyśmy wyobrazić sobie wspólnych zajęć,
zmiany sposobu i stylu pracy, no i takiego tłumu na próbach! Mówiąc szczerze,
chyba się wzajemnie krępowaliśmy. Jednak optymizm Panów Rysia i Franciszka
musiał w końcu udzielić się pozostałym ludziom, bo słynne powiedzenie: "To się
musi udać!” (ich, rzecz jasna, autorstwa), przeszło do ,,zezowego” żargonu, a
lody rzeczywiście z czasem zaczęły puszczać. Nastąpił czas ciężkich treningów i
wielu wyrzeczeń. Na scenie nie było już kilkunastu dziewczynek, a 50 osobowy
zespół małych i całkiem dorosłych artystów!
Jak szczęśliwy okazał się tamten krok i podjęcie wyzwania przekonaliśmy się
wszyscy bardzo szybko. Warto było i to jak bardzo! Wspólnie zdobyte nagrody,
puchary, dyplomy i wyróżnienia są najlepszym tego potwierdzeniem!
Po latach wspólnej pracy przywykliśmy do siebie. Zupełnie nie przeszkadza
nam, że Oni są tacy dorośli, a my takie malutkie. Mało tego, uważam, że są co
najmniej dwie sytuacje, kiedy jesteśmy sobie zupełnie równi! Jedna to występ i
czas sceny, druga wtedy, gdy wygłupiamy się i broimy! Ale zawsze tak, żeby nasi
bossowie (Pani Grażyna i Pan Rysio) niczego się nie dowiedzieli!
Przeczytajcie, co o orkiestrze sądzą dziewczynki:
Patrycja:,,Cóż to jest orkiestra? Wielu ludzi i ich instrumenty,
które trzeba zgrać. Jestem ,,starą” tancerką i wiem, że nic nie jest tak proste.
Spędziłam z ,,Zezem” i orkiestrą wiele lat- wiem, że cudownych; pełnych radości,
przygód, dobrych i złych dni. I jeszcze jedno wiem na pewno- współpracy z
,,Zofiówką” nie zamieniłabym za nic na świecie! Nasza orkiestra jest super!
Wtedy, kiedy gra i jeszcze bardziej, kiedy gra i tańczy! To z muzykami
podbiłyśmy wielkie sceny i serca wielu ludzi. Z nimi zdobyłyśmy nagrody i
zaproszenia na kolejne wyjazdy. Pomagają nam na scenie i poza nią. Potrafią
także bawić się z nami; najlepiej widać to w trakcie wyjazdów. W trakcie podróży
grają i śpiewają tylko dla nas! Wygłupiają się z nami, jak nasi rówieśnicy!
Także Ola zaczyna od wyjazdów: ,,Orkiestra niecierpliwi się, odlicza
czas do wyjazdu, jak i my. A kiedy już nadejdzie, jest super! Kto gra w
autokarze na akordeonie? Wiadomo, Pan Czesław! Kto opowiada najlepsze dowcipy?
No jasne, że Panowie Jacek i Andrzej! A Pan Mirek? On zawsze ma w zapasie jakiś
smakołyk dla dziewczyn. Pamiętam, jak grałyśmy kiedyś z nimi w siatkówkę; szło
im nawet dobrze, ale i tak my wygrałyśmy! Ostatnie wyjazdy pokazały, jak wiele
jesteśmy w stanie razem osiągnąć! Emocje, które towarzyszą występom są nie do
opisania! Mogę jeszcze dodać, że oprócz walorów artystycznych nasi muzycy to
całkiem przystojni faceci, którzy mogą się podobać! Oczywiście, znacznie
starszym dziewczynom niż my.”
Dla Ani ważne jest to, że: ,,Panowie dbają o nas i pomagają, jak na
prawdziwych dżentelmenów przystało! Ciężka i wielka waliza, którą zabiera każda
z nas, to dla nich żaden problem, podobnie zresztą jak pokrowiec ze strojami - w
mig wędrują do pokoju małej tancerki! A kiedy żartują, są jak duże dzieci, które
potrafią dokazywać, że hej!”
Także Ada dostrzega w muzykach przede wszystkim fajnych ludzi:
,,Lubię, kiedy mamy wspólne występy. Jest wesoło. Zdarzyło się, że skończyliśmy
koncert późno w nocy, było mi zimno. Pamiętam, że jeden z Panów dał mi swoją
,,występową” kamizelkę. Prawda, że miło? Można nam pozazdrościć takich kolegów!”
Klaudia dorzuca: "Nasza orkiestra to mili ludzie-życzliwi i
uprzejmi. Są zawsze blisko, nigdy nie zostawią cię w potrzebie! Chciałabym, żeby
nasza współpraca trwała jak najdłużej!”
A Dagmara chwali się: "Jestem niejadkiem i kiedy przy posiłkach
siadam obok któregoś z muzyków, oddaję mu część porcji, ale nie za darmo! za
deser!”
Wiktoria wspomina swój pierwszy wyjazd „Mam siedem lat i dopiero
niedawno zaznałam prawdziwego zespołowego życia. Wszystko było nowe, nieznane,
więc budziło lęk. Obawiałam się, że sobie nie poradzę, nie dam rady, a
najbardziej wstydziłam sie panów z orkiestry. Szybko jednak przekonałam się, że
nie mam się czego wstydzić. Na miejscu, w mgnieniu oka jakiś młody chłopak
podleciał, chwycił moją ogromną walizkę i walizka znalazła się w pokoju. Na
basenie Panowie z orkiestry wygłupiali się i śmiali razem z nami. Zobaczyłam, że
dorośli potrafią być tak uprzejmi! "
Za to Nikola ułożyła na cześć orkiestry wierszyk:
"Orkiestra, która świetnie przygrywa
Puchary i nagrody z nami zdobywa!
Jeżdżą z nami tu i tam
I dlatego dużo wspomnień mam!
Bardzo ich lubimy choć czasami się czubimy!”
Od kilkunastu lat wozi nas po
całym świecie ten sam przewoźnik. Jest nim niezawodna firma ANDA-TUR z
Bukowna, której właścicielami są Pan Stanisław Ślusarczyk i Pani Barbara
Krzemień. Zapewniają nam bezpieczną podróż i wszelkie wygody podczas jazdy
trwającej czasem kilka dni! Woda na herbatę, kawę czy gorący kubek?- proszę
bardzo, Pani Basia dba o wszystkich jednakowo- serdecznie!
A panowie kierowcy są mili i uczynni. I myliłby się kto uważa, że znają się
tylko na prowadzeniu autokaru wielkiego jak smok! Wiecie, kto naprawia nasze
parasolki albo porozrywane koła? Właśnie Oni!
W ekspresowym tempie przyniosą, nawet na drugi koniec miasta, kostiumy
potrzebne właśnie na już!
I kiedy po raz setny chcemy zatonąć wraz z Titanikiem, też nie ma problemu -
proszę, włączamy kasetę! Lubimy witać się z nimi co rano, bo ich uśmiech i
optymizm dodają nam energii na cały dzień.

Osobą, która potrafi połączyć tak dużą grupę, zapewnić organizację każdego
wyjazdu i sprawić, że wszystko będzie zapięte na ostatni guzik, jest Pan mgr
inż. Gabriel Przeliorz - pracownik KWK ,,Zofiówka”. Z nim nie musimy martwić
się o terminarz koncertów ani o klucze do hotelowych pokoi. Spokój, uśmiech i
życzliwość Pana Gabrysia udzielają się nam wszystkim, dając przy okazji poczucie
bezpieczeństwa, gdy jesteśmy z daleka od kraju. Jest przy tym człowiekiem bardzo
wesołym i dowcipnym, potrafi rozbawić do łez! Będziemy GO pamiętać, gdy np. brał
kąpiel we włoskiej fontannie! Rzeczywiście, upał był wtedy nie do zniesienia! A
nikt nie wpadł (przed Panem Gabrysiem) na pomysł, że fontanna nas ochłodzi!
Mówimy o Niej - "Boss Załogi”. To Pani Krysia Wachtarczyk - żona
dyrygenta, a tak naprawdę "Orkiestrowa Mama”. Dba o muzyków; karci, kiedy trzeba
i chwali, jak zasłużą!
Ma w sobie wiele ciepła, a że serce ma duże, miłości starcza i dla dziewczynek.
My też bardzo Ją szanujemy i lubimy.
Co prawda jesteśmy okazami zdrowia i choróbska na szczęście nas omijają,
ale kiedy jedziemy tysiące kilometrów od domu, jest z nami zawsze lekarz.
Pani doktor Joanna Przeliorz częściej dba o kondycję dorosłych, ale dobrze
mieć poczucie, że ktoś zabiega o nas.
Teraz czas na naszych nadwornych fotografów czyli Panów Zbyszka Klyszcz
(członek orkiestry) i Franciszka Bartel (sekretarz orkiestry). Na swoich
zdjęciach próbują zatrzymać ulotny mijający czas, utrwalić klimat i emocje
towarzyszące występom. Zawsze służą nam materiałami do kroniki, albumów i
folderów. Zebrała się nam także niezła filmoteka, bo od dłuższego czasu Pan
Zbyszek na wyjazdy zabiera kamerę i wszystko rejestruje.

Jest jeszcze jedna osoba, która towarzyszy nam w wyjazdach - Pani Amalia
Kędziołka. Wspomaga orkiestrę a nam służy pomocą, np. przy czesaniu
"służbowych” fryzur, a wiedzieć trzeba, że ułożenie naszych koków to naprawdę
sztuka!